Jean-Pierre Nsame wrócił! Po meczu Radomiak Radom – Legia Warszawa

Przeczytasz w 2 minuty

Radomiak do tego spotkania przystępował po gigantycznym trzęsieniu ziemi. Po meczu z GKS-em Katowice trenera Gonçalo Feio został zaatakowany przez radomskiego radnego. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent Kiko Ramírez. W przeszłości Hiszpan prowadził m.in. Wisłę Kraków.

Radomiak ruszył odważnie na Legię

Niektórzy kibice nie zdążyli się jeszcze przywitać ze znajomymi na trybunach, a już Radomiak prowadził 1:0 po doskonałym dośrodkowaniu z rzutu Rafała Wolskiego, które wykończył Maurides. Radomianie lepszego otwarcia spotkania nie mogli sobie wyobrazić i chwila dekoncentracji podopiecznych Kiko Ramíreza i Legioniści wyrównali stan meczu. W podobny sposób co gospodarza, a więc w odpowiedni sposób wykorzystali rzut rożny. To wszystko wydarzyło się w pierwszych 10 minutach spotkania co powinno zwiastować bogatym w bramki widowiskiem.

Pomimo dobrego początku Radomiak nieznacznie cofnął się i czekał na kontrę. Legia zaś głównie przeważała, natomiast bez żadnych konkretów. Ogólnie znane są możliwości gry kombinacyjnej Radomiaka jednak ponownie wśród kibiców przewijał się temat jakości murawy, która stała się kością niezgody w konflikcie Feio – Wójcik.

Ukochany JP wrócił na Ekstraklasowe boiska

W sierpniu 2025 roku Jean-Pierre Nsame zerwał Achillesa. Kibice Legii przez okres jego rekonwalescencji głośno mówili, że gdyby był napastnik to sezon inaczej dla Wojskowych, by się ułożył. I w zasadzie pierwsze jego sekundy pokazały, jakim jakościowym piłkarzem jest. Umie zagrać pod faul, umiejętnie utrzymuje się przy piłce przodem do swojej bramki.

I to właśnie popularny JP miał piłkę meczową na nodze dla Legii niestety dla niego w bramce Radomiaka był Filip Majchrowicz. Co do jego formy można, by było mieć zastrzeżenia, patrząc perspektywy ostatnich meczów i popełnianych przez niego błędów. W meczu z Legią staną na wysokości zadania i obronił 5 strzałów Legionistów.

Po drugiej stronie był Otto Hindrish, który nie miał dużo pracy. Dokładnie jedna piłka Radomiaka trafiła w światło bramki, a był to strzał z pierwszej połowy.

Stan boiska

Ten temat wraca co kolejkę jak bumerang. I tego stanu nie można normalizować. Zawodnicy dostają setki tysięcy złoty, które z perspektywy klubu mogą zostać przepalone w piecu. Przecież, jeżeli zawodnik złapie kontuzję na takim boisku to klub i tak będzie mu musiał wypłacić należną pensję. Dla zawodnika taki deal jest czasami na rękę – nie gra, a siano wpada. Cierpi jedynie na tym klub.

Tylko czy faktycznie szkoda nam takiego klubu, który nie dba o tak istotny element, jakim jest murawa boiska? Umówmy się, boisko nie musi być równym stołem, tak jak ma to miejsce na Hiszpańskich stadionach, ale z drugie strony niech to nie będzie takie pastwisko jak w Radomiu. Bo to faktycznie może wypaczać wynik meczu i sprawić, że zawodnicy narażają się jeszcze bardziej na kontuzje niż powinni.

Ktoś bardzo mądrze mi kiedyś zdefiniował typowego Polaka – jest to osoba, która bez odgórnych zakazów działa na swoją szkodę. Może Polski Związek Piłki Nożnej powinien wziąć się za to, jak wyglądają boiska w Ekstraklasie? Dołożenie kolejnego wymogu w postaci kontroli raz w miesiącu przez organ licencyjny PZPN stanu murawy sprawi, że kluby zadbają o miejsce pracy swoich pracowników? Jeżeli to nie pomoże, to kontrola BHP załatwi sprawę. Bo praca w takich warunkach, jak te Radomskie jest udręką.

Audycja piłkarska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.